nieruchomosci
edukacja
dla-przedsiebiorcow
klimatycznykolobrzeg
miasta-partnerskie
organizacje-pozarzadowe
migamy
A A A
Madeira Island Ultra Trail MIUT 115 km

- Najtrudniejszy bieg mojego życia Madeira Island Ultra Trail MIUT 115 km - mówi Ultramaratończyk Zbigniew Malinowski. To 7 edycja górskich biegów trialowych z przewyższeniem ponad 6.800 m, która odbyła się na skalistej, górskiej i zarazem zielonej portugalskiej wyspie Madera w dniu 10 - 12.04.2015 r. oddalonej od stałego lądu ok. 1000 km.

 

Do biegu zostali wytypowani biegacze posiadający niezbędne specjalistyczne kwalifikacje oraz obowiązkiem było posiadać sprzęt m.in. plecak /ważył ok. 5-7 kg/, woda min. 1l, folia termoaktywna, bandaż elastyczny, kurtka wodoodporna, naładowany telefon komórkowy, energetyczne jedzenie, gwizdek, kubek do picia, 2 latarki czołowe z zapasem baterii, latarka z migającym czerwonym światłem. W elicie "górali" nie zabrakło "nizinnego" ultramaratończyka z Kołobrzegu, który w towarzystwie przyjaciela lekarza Jacka Łabudzkiego z Sandomierza wzięli udział stawce ok.500 zawodników. Z czasem 29.42.59 sek. zajęli
253 i 254 m-e. Kołobrzeżanin wywalczył 3 m-ce w kat. M-60. Bieg ukończyło 284 zawodników.

 

Wspaniała atmosfera na starcie nie zapowiadała o mających nastąpić "nie fajnych" niespodziankach na trasie biegu po górzystej wyspie. Zawody rozpoczęły się w środku nocy w mieście Porto Moniz o godz. 00:00 z poziomu 0,0 nad brzegiem Oceanu Atlantyckiego. Wokoło cudowne widoki podświetlanych skał, wzgórz i szczytów. Po schodach, betonowych pochylniach, górskich przepaścistych kamienistych wąskich ścieżkach wspinaliśmy się na szczyt Fanal - 1.125 m.n.p.o. /biegliśmy w chmurach przy padającym deszczu, w temp. ok. 1 *C i porywistym wietrze/.

 

Potem nastąpił karkołomny zbieg na poziom 250 m.n.p.o. Już 20 km sprawił, iż jeden z naszej ekipy "góral" Edward Dudek z Radziechowów przerwał zawody. Kolejna wspinaczka równie niebezpieczną trasą wśród liści platanów, śliskim kamienistym traktem poprzez gaje platanowców iście w perfumeryjnym
zapachu na szczyt Estangulnhos - 1500 m.n.p.o. /30km/, zbieg w piekielnym słońcu na przełęcz Rosario -250 m.n.p.o. /40 km/. Podbiegi oraz zbiegi w trudnym mokrym terenie, by osiągnąć najwyższe szczyty na Maderze Pico Ruivo -1862 m.n.p.o. oraz Pico do Arsserio - 1818 m.n.p.o. /80km/. Kolejny zbieg na przełęcz do poziomu 500 m.n.p.o. i podbieg na kolejny szczyt Poiso 1378 m.n.p.o. Zbiegi, podbiegi, tunele /już ogromne przeciążenia i potężne zmęczenie - przywidzenia/, ścieżki przylepione do skalistych zboczy, wszechobecne przepaście zapierające dech, poręcze, metalowe strome schody... /kolejna noc, ponad ludzkie wyczerpanie, apogeum zmęczenia...ale piękne w bólu i niebezpieczeństwie/.

 

Około 100 km trasy doznawałem nadludzkich wyobraźni... czułem, że jestem obok własnego ciała i patrzę na siebie z góry w ciemnej nocy - świadomie... nie świadomie... nie wiedziałem gdzie jestem i co tu robię... wokoło mnie dziwne postaci... dziwne obiekty... doznałem, że rozum ma możliwości pokonywania możliwości ciała. Biegliśmy w lesie, wydawało się, że biegamy w kółko... diabelski zbieg pośród obustronnej przepaści. Jacek sygnalizował o każdym niebezpieczeństwie... moje ciało bezwiednie podążało dalej... i dalej... mimo rozbitego kolana, zmasakrowanych mięśni, bolącego kręgosłupa oraz wszechobecnego bólu, podążaliśmy do celu... bo bieganie to wolność, zabiera mnie dokładnie tam gdzie chcę, kiedy chcę i z kim chcę... nie pragnę, aby to co robię było łatwiejsze. Pragnę, abym to ja był lepszy... sukces oznacza robienie zwykłych rzeczy, niezwykle dobrze...

 

MIUT 115 km, morderczy bieg zakończyliśmy z Jackiem Łabudzkim wspólnie trochę przed 6.00 rano... kiedy ze snu wybudzał nas krzyk koguta. Wyczerpani, Szczęśliwi, Zdrowi i Cali... dobiegliśmy do mety w mieście Machico na poziomie 0,0 Oceanu Atlantyckiego. Bieg kosztował mnie bardzo wiele... zgubiła mnie rutyna... nonszalancja... a zmęczenie dopełniło destrukcji i zniszczenia... bolący kręgosłup, rozbite lewe kolano, zmasakrowane mięśnie czworogłowe, nad którymi nie maiłem władzy, odnowiła się kontuzja mięśnia brzusznego, przyczepy mięśni piszczelowych piekielnie piekły... cóż to... życie jest tylko jedno i jak się człowiek mądrze postara to to jedno wystarczy... po prostu.

60453
Zdjęć w Galeriach
3513
Artykułów
3166
Wydarzeń
4.1KK
Unikalnych wywołań

REWITALIZACJA MIASTA

Rewitalizacja Miasta Kołobrzeg

Rewitalizacja Miasta Kołobrzeg

zobacz serwis

PORTAL DLA SENIORA

Karta Seniora

Karta Seniora

zobacz serwis

KOŁOBRZESKA ŻEGLUGA PASAŻERSKA

KołobrzeskaŻegluga Pasażerska

Rejsy na Bornholm

zobacz serwis

BAZA ZABYTKÓW

Kołobrzeskie Zabytki

Kołobrzeskie Zabytki

zobacz serwis

KANAŁ YOUTUBE KOŁOBRZEG

Klimatyczny Kołobrzeg 2017
Port Pasażerski
Marina Solna
Kanał Filmowy Youtube Miasta KOłobrzeg

GALERIA FOTO

Kołobrzeg
Kołobrzeg
Inwestycje
Sport
Wydarzenia